Zwykli Niezwykli
 
Najchętniej pomagamy

7 października 2026

Historia Fundacji Najchętniej Zuzanny Wiśnickiej-Tomalak

Najchętniej pomagamy
#aktywizm
#historie
#zaangażowani

Odkryj drugą historię z serii „Zwykli Niezwykli” - wspólnego projektu Fundacji Pro Akademika i Uniwersytetu SWPS!

 

Gdybym miała coś doradzić komuś, kto chciałby zacząć działać społecznie, ale paraliżuje go strach, powiedziałabym: usiądź w ciszy, zamknij oczy i zadaj sobie pytanie: w jakim świecie chcę żyć? A potem zacznij taki świat tworzyć. Zastanów się, co jest dla ciebie naprawdę ważne i działaj w obszarze, w który autentycznie wierzysz, bo tylko ta wiara pozwoli ci przetrwać momenty zwątpienia i zmęczenia. Nie musisz przywiązywać się do pierwszej decyzji.

 

Zuzanna Wiśnicka-Tomalak

specjalistka ds. e-learningu z warszawskiego Centrum Kształcenia Zdalnego

Zanim powstała nasza fundacja, przez lata przyglądaliśmy się ludziom i słuchaliśmy ich. Najpierw na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie wraz z moim partnerem Jankiem studiowaliśmy, a potem wykładaliśmy. W trakcie zajęć z artystycznego pisania i czytania, podczas festiwali sztuki, wciąż jak refren czy mantra nawiedzało nas jedno spostrzeżenie: wokół jest mnóstwo niesamowicie kreatywnych ludzi. Mają świetne pomysły, chcą tworzyć sztukę, chcą działać społecznie. Brakuje im jednak warunków. Bezpieczeństwa, jakie dają ramy instytucjonalne. Pieniędzy na działanie i życie. Publiczności, z którą mogliby dzielić się swoją twórczością, bo przecież sztuka potrzebuje relacji i reakcji. I tak zakiełkował nam w głowach pomysł, żeby zacząć taką działalność, która zapewni twórczym osobom warunki do tworzenia: stworzy przestrzeń dla tych, którzy chcą działać, ale nie wiedzą, jak się za to zabrać, zbierze wrażliwą, aktywną publiczność, zbuduje relacje. A że chcieliśmy, by tak zrodzony pomysł miał jakąś osobowość i siłę przebicia, postanowiliśmy wyposażyć go w osobowość prawną.

A zatem w styczniu 2022 roku oficjalnie zarejestrowaliśmy naszą działalność. Nazwaliśmy się Najchętniej. To bardzo przyjemne słowo i wyjątkowo pojemny przysłówek, który może wyrażać energię i radość, ale też odwagę i zaangażowanie. Myślę, że ta nazwa świetnie obrazuje naszą postawę wobec świata i wartości, które chcemy promować. A przy okazji jest bardzo elastyczna, co jest nie do przecenienia, gdy promujemy nasze wydarzenia: łatwo ją dokleić do różnych działań – najchętniej tworzymy, najchętniej zmieniamy, najchętniej współdziałamy.

Zaczynaliśmy w gronie kilku bliskich osób. Głównym motorem fundacji jest Janek, czyli dr Jan Podniesiński, który zawodowo zajmuje się zarządzaniem w kulturze. Prócz tego do stałego składu należę również ja – kulturoznawczyni, pisarka i dydaktyczka, ojciec Janka i mistrz kawy – Janusz oraz nasza przyjaciółka, performerka i tłumaczka Aleksandra Stelmach. Teraz w codziennej działalności współpracujemy też z wieloma innymi osobami i organizacjami. Na samym początku mocno zastanawialiśmy się, jak poradzić sobie z finansowaniem, żeby nie polegać wyłącznie na grantach. Wykorzystaliśmy to, co mieliśmy w zasięgu ręki – tata Janka zajmuje się wypalaniem kawy w rzemieślniczej palarni na warszawskiej Pradze. Zaczęliśmy więc sprzedawać świetnej jakości kawę specialty jako formę cegiełki. Całkowity dochód ze sprzedaży kawy idzie bezpośrednio na nasze działania. Kawa i sztuka to naturalne połączenie. Nawiązuje do czasów, gdy w kawiarniach i przy kawie siał się twórczy ferment, kultura żyła, rodziły się myśli filozoficzne, polityczne i artystyczne.

Dziś nasza praca opiera się na trzech filarach: udostępnianiu kultury, organizacji imprez artystycznych i edukacji. Jeśli chodzi o moją rolę w fundacji, to od wielu lat edukacja jest dla mnie szczególnie ważna. Z jednej strony kocham obserwować, jak ludzie się rozwijają, doskonalą, realizują swoje pomysły. Z drugiej, widzę w edukacji potencjał tworzenia lepszego świata pełnego życzliwszych społeczeństw. Dlatego też skończyłam Szkołę Trenerów Uniwersytetu SWPS, a w fundacji zajmuję się przede wszystkim właśnie edukacją. Tworzę programy, wymyślam szkolenia i prowadzę warsztaty. Wspieram też naszych ekspertów i ekspertki – na przykład wtedy, gdy przygotowują młodych ludzi do matury z polskiego czy egzaminu ósmoklasisty albo gdy współpracują z nami podczas szkoleń i warsztatów twórczych dla dorosłych. Szczególnie zwracam uwagę na to, by ich programy były włączające i zgodne z najnowszą wiedzą na temat dydaktyki. Gdy organizujemy artystyczne festiwale, pełnię czasem rolę kuratorki wystaw lub prezentuję własną twórczość. Czego nie robię? Cóż, odpowiem w nawiązaniu do nazwy fundacji… dokumentów i finansów najchętniej unikam. Jak ognia.

Naszym ogromnym powodem do dumy jest teraz projekt „Sho(r)t Stories”. To bezpłatne, lotne warsztaty twórczego pisania (i szerzej: twórczości narracyjnej), z którymi jeździmy po całej Polsce. Zorganizowaliśmy już pięć spotkań we współpracy m.in. z bibliotekami i miejscami aktywności lokalnej. Nie uczymy tam po prostu ładnego składania zdań. Dajemy ludziom narzędzia do tego, by przy pomocy literatury, narracji i opowieści dostrzegali zarówno problemy, jak i potencjał w świecie, który ich otacza. Ostatnio skupiamy się na tworzeniu bohatera i badaniu narracji, które wyrażają wartości niezbędne do budowania i przemieniania współczesnego społeczeństwa. Widzieliśmy na tych spotkaniach absolutnie niesamowite rzeczy. Wyobraźcie sobie warsztat, na którym przy jednym stole siadają szesnastolatkowie i osoby po osiemdziesiątce, jeszcze onieśmieleni, nieznajomi, nie wiedzą, jak ze sobą rozmawiać. Chwilę potem wrzawa i twórczy szał, rozmawiają jak równi, wymieniają się polecajkami filmowymi i literackimi, zderzają swoje perspektywy i wspólnie wymyślają opowieści. Absolutna magia! W dzisiejszym świecie rzadko mamy okazję do autentycznej, międzypokoleniowej wymiany myśli, coraz rzadziej tworzymy też po prostu we współpracy z drugim człowiekiem i bez pomocy sztucznej inteligencji. Chcemy rozwijać ten projekt, dlatego przygotowujemy właśnie kolejne programy warsztatów z cyklu „Sho(r)t Stories” i planujemy powoli jak wydawać teksty literackie.

Staramy się działać szeroko, stąd nasza akcja „Drobiazg”. Można do nas napisać list z prośbą o drobne wsparcie w zakresie dostępu do kultury i sztuki. Trzeba jedynie uzasadnić, skąd marzenie o tej akurat książce, płycie z muzyką czy bilecie na wystawę albo spektakl, a my w miarę możliwości finansujemy taki właśnie „kulturalny drobiazg”. Czasem w ramach tej akcji wspieramy instytucje, jak na przykład jedną ze szkolnych bibliotek w niewielkiej miejscowości Chodczy, która prosiła o konkretne pozycje dla uczniów i uczennic. Dlaczego to dla nas takie ważne, by usuwać bariery finansowe? Bo mamy głębokie poczucie odpowiedzialności społecznej. Uważamy, że dostęp do kultury to jedno z podstawowych praw człowieka. Sztuka rozwija intelektualnie i emocjonalnie, uwrażliwia i buduje relacje. Z drugiej strony sami twórcy i twórczynie potrzebują publiczności, by ich praca miała sens. To naczynia połączone.

Latem z kolei przenosimy się na wieś, by współorganizować Festiwal Wizji w Wierzbicy w gminie Rudnik. To otwarte, artystyczne i społeczne wydarzenie z trzynastoletnią tradycją, zainicjowane przez Piotra i Iwonę Kiwerskich (Fundacja im. Leonardy i Gustawa Kiwerskich „Dwór Kultury”). My dołączyliśmy do tej inicjatywy w 2018 roku. Przez lata zbudowaliśmy zaufanie tamtejszej społeczności i dziś widzimy wspaniałe efekty. Na festiwalowej wystawie sztuki, w wydarzeniach, warsztatach i koncertach gościmy nie tylko osoby z Polski i zagranicy, ale też coraz więcej okolicznych mieszkańców, zarówno w roli osób wystawiających swoje dzieła, jak i publiczności. W tym roku na naszą Letnią Akademię – pięć dni bezpłatnych, artystycznych i akademickich warsztatów, w trakcie których dajemy uczestnikom i uczestniczkom pełną wolność wyboru zajęć – zapisało się ponad pięćdziesięcioro okolicznych dzieciaków! To historyczny rekord. Działamy w starym dworze, który przez lata służył jako szkoła. Do dziś wpadają do nas starsi mieszkańcy, siadają i ze wzruszeniem wspominają dawne szkolne czasy. Festiwal oddycha dzięki relacjom. Mamy na terenie pole namiotowe, sąsiedzi pomagają nam ogarnąć przestrzeń, a my, by wspierać lokalny rynek, zamawiamy posiłki z miejscowej spółdzielni. Czujemy, że to miejsce zasługuje na jeszcze więcej, dlatego jesteśmy w trakcie planowania profesjonalnych konsultacji społecznych, by zapytać mieszkańców wprost: czego tak naprawdę wam od nas potrzeba? W jakim kierunku mamy wspólnie iść?

Oczywiście mierzymy się też z wyzwaniami. Największe z nich to chroniczny brak czasu i funduszy. Wpadliśmy w to, co Janek trafnie nazywa „pułapką średniego wzrostu” – mamy mnóstwo pomysłów, jesteśmy gotowi na wielkie rzeczy, ale wciąż brakuje nam odpowiednich środków, by móc zatrudnić kogoś na etat i w pełni się sprofesjonalizować.

Łączenie tej działalności z moją pracą na Uniwersytecie SWPS bywa wyczerpujące, głównie energetycznie. Ratuje mnie poczucie sensu i to, że moje światy zawodowy i fundacyjny pięknie się dopełniają. W Centrum Kształcenia Zdalnego na Uniwersytecie SWPS, czyli w miejscu, w którym pracuję, zawsze mogę liczyć na wsparcie i twórcze pomysły. Mogę też się rozwijać, uczyć i trenować w uczeniu, bo zajmuję się nie tylko cyfrową dydaktyką, ale też w ramach wewnętrznych warsztatów prowadzę szkolenia z instructional designu, czyli projektowania dydaktycznego. Tę samą wiedzę wykorzystuję, gdy tworzę programy szkoleniowe w naszej fundacji.

Gdybym miała coś doradzić komuś, kto chciałby zacząć działać społecznie, ale paraliżuje go strach, powiedziałabym: usiądź w ciszy, zamknij oczy i zadaj sobie pytanie: w jakim świecie chcę żyć? A potem zacznij taki świat tworzyć. Zastanów się, co jest dla ciebie naprawdę ważne i działaj w obszarze, w który autentycznie wierzysz, bo tylko ta wiara pozwoli ci przetrwać momenty zwątpienia i zmęczenia. Nie musisz przywiązywać się do pierwszej decyzji. Testuj, sprawdzaj, zmieniaj grupy docelowe. Możesz zacząć od jednej organizacji, a po latach znaleźć swoje miejsce w zupełnie innej. Ja próbowałam swoich sił w wielu miejscach i każde działanie – od wspierania osób z niepełnosprawnościami po pracę z osobami w kryzysie bezdomności – miało swój sens i czas. Na obecnym etapie mojego życia to właśnie tworzenie przestrzeni do twórczości i rozwoju przez kulturę jest mi najbliższe. Dlatego zachęcam: zrób pierwszy krok, a może się okazać, że odkryjesz w życiu głęboki sens.

FUNDACJA NAJCHĘTNIEJ

Facebook: https://www.facebook.com/najchetniej?locale=pl_PL

Instagram: https://www.instagram.com/fundacja_najchetniej/

email: [email protected]

www: https://najchetniej.org/