Zwykli Niezwykli
 
Impossible is Nothing

23 września 2026

Historia Stowarzyszenia IIN Beaty Samborskiej.

Impossible is Nothing
#aktywizm
#historie
#zaangażowani

Poznaj Beatę Samborską, Kierowniczkę Działu Organizacji Procesu Dydaktycznego z Krakowa, która wraz z bliskimi prowadzi Stowarzyszenie Klub Sportowy INN Kraków.

 

Gdybym miała coś powiedzieć komuś z mojej uczelni, kto ma pomysł na projekt, ale paraliżuje go strach, powiedziałabym: „po prostu zacznij i znajdź właściwych ludzi”. Nie musisz mieć planu na pięć lat do przodu. Najtrudniejszy w tym wszystkim jest moment w przedpokoju, kiedy stoisz przed wyjściem i musisz zawiązać sznurówki. A potem po prostu biegniesz i czujesz ogromną satysfakcję.

 

Beata Samborska

kierowniczka Działu Organizacji Procesu Dydaktycznego, USWPS w Krakowie

Jako dziecko trenowałam narciarstwo biegowe, zdobyłam nawet Mistrzostwo Polski młodzików. Mój tata był pierwszym trenerem Justyny Kowalczyk, więc wychowałam się w typowo sportowej rodzinie. Myślałam o AWF-ie, ale ostatecznie moje drogi potoczyły się inaczej. Do regularnego biegania wróciłam dopiero jakieś trzy lata temu, zupełnie przez przypadek, po rozmowie z sąsiadami. Wyciągnęli mnie na lokalny parkrun, czyli bezpłatne, organizowane przez lokalną społeczność spotkania, w ramach których można maszerować, truchtać, biegać, być wolontariuszem lub kibicem. W samym Krakowie mamy trzy lokalizacje, gdzie realizowana jest ta inicjatywa, a jedna z nich znajduje się zaledwie półtora kilometra od mojego domu. Poszłam bez żadnego przygotowania. Pamiętam, że biegliśmy cztery okrążenia, kulałam, potwornie bolały mnie kolana. Gdy mijał mnie kolega z osiedla, rzucił, że może powinnam przerwać bieg, ale odkrzyknęłam, że dobiegnę. I faktycznie dobiegłam.

Zaraz potem kupiłam swoje pierwsze profesjonalne buty, a po kilku miesiącach wystartowałam w kwietniowym biegu nocnym na 10 km. Czas nie był powalający, ale kiedy przekroczyłam metę, uderzyła we mnie taka fala endorfin, że mogłam to porównać tylko do momentu, w którym rodziłam moje dzieci. Pomyślałam, że to jest dokładnie ten stan – po to się żyje.

Przez pewien czas biegaliśmy w różnych amatorskich grupach, ale widzieliśmy, że brakuje im stabilności. Wszystko szło świetnie, dopóki był zapał, a potem brakowało jasnego celu, regularności i grupy po prostu się rozpadały. Postanowiliśmy więc z mężem i sąsiadami założyć własny klub, Stowarzyszenie Klub Sportowy IIN Kraków (od Impossible is Nothing). Oficjalnie zarejestrowaliśmy się 29 listopada 2024 roku. Nikt z nas nie miał wcześniej doświadczenia w prowadzeniu stowarzyszenia, więc przebicie się przez polską biurokrację, pisanie statutu, uchwał i chodzenie po urzędach było dla nas najtrudniejsze. Przebrnęliśmy przez to dlatego, że przenieśliśmy do stowarzyszenia nasze doświadczenia biznesowe. Okazało się, że mamy wśród sąsiadów niesamowitą mieszankę kompetencji. Mamy w zespole osoby od marketingu i logistyki, a naszą największą iskierką jest klubowa księgowa, która nie dość, że rozlicza całą naszą działalność, to jeszcze prowadzi treningi. Organizujemy wyjazdy, robimy zdjęcia, przygotowujemy posty i social media. Każdy wziął na siebie ten kawałek tortu, w którym czuje się najlepiej. Wszystko robimy własnym sumptem. Kiedy organizujemy wydarzenia, przynosimy własne głośniki, pieczemy ciasta, przynosimy termosy, a na gadżety do akcji charytatywnych szukamy lokalnych sponsorów, których potem promujemy w sieci.

Dziś klub to trzy małżeństwa z dziećmi z naszego osiedla plus dwie osoby z zewnątrz. Naszym największym znakiem rozpoznawczym są czwartkowe Podbiegi z IIN na Wzgórzach Krzesławickich. Niezależnie od tego, czy jest deszcz, śnieg, mróz czy upał, w każdy czwartek o 20:00 jesteśmy na miejscu. To jest ta jedna godzina w ciągu dnia, kiedy dzieci wracają z piłki nożnej czy innych zajęć, zamyka się domowe sprawy i w końcu można zrobić coś dla siebie. Każdy z nas pracuje, ja łączę to z obowiązkami na Uniwersytecie SWPS i po całym dniu pracy umysłowej zakładam buty, wychodzę na trening i moja głowa po prostu odpoczywa. Biegamy, rozmawiamy i śmiejemy się, że to taka nasza wspólna terapia na świeżym powietrzu.

Czujemy się odpowiedzialni za nasze inicjatywy. Informacje o naszych treningach publikowane są przez różne profile w mediach społecznościowych, np. na profilu „Rozbiegana Małopolska”, więc nawet gdyby dołączyć do nas miała tylko jedna osoba, będziemy tam na nią czekać. Robimy też mnóstwo innych rzeczy, na przykład 1 stycznia organizujemy Noworoczne Treningi przy Zalewie Nowohuckim z bezalkoholowym szampanem i muzyką. W ubiegłym roku na finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zorganizowaliśmy akcję „Pomaganie przez bieganie” i przebiegliśmy prawie 20 kilometrów z puszkami. Byliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi.

W IIN wyznajemy motto „zwiedzanie przez bieganie”. Startujemy w identycznych, rozpoznawalnych koszulkach w maratonach i półmaratonach w Polsce i na świecie. Biegaliśmy już w Budapeszcie, Luksemburgu, Rydze czy Sztokholmie. Dla mnie wspólny wyjazd na zawody, zmęczenie się i zdobycie kolejnego parkrunu jest o sto razy lepsze niż pójście na imprezę. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest obserwowanie, jak zmieniamy się my i nasze otoczenie. Ludzie, którzy zaczynali z nami od trudnych 5 kilometrów, dziś szykują się do połówki albo i pełnego dystansu Ironman. Część osób w naszej grupie przestała pić alkohol, rzuciła palenie, zaczęła żyć bardziej eko. Czasami po drodze traci się dawne znajomości, bo nie wszyscy rozumieją ten styl życia, ale podejmując takie działania, dajemy niesamowity przykład chociażby własnym dzieciom. One nie słuchają tego, co im mówisz, tylko widzą, co robisz.

STOWARZYSZENIE KLUB SPORTOWY IIN KRAKÓW

adres:  ul. Ujastek 7, 31-752 Kraków 

email: [email protected] 

FB: https://www.facebook.com/p/IIN-Krakow-61566921915014/ 

www: iinkrakow.pl